
Pogoda za oknem jest tak ciężka, że dzisiaj spałam aż do 12:45, w końcu mama wyrzuciła mnie z łóżka. Raz na jakiś czas chyba można sobie pospać dłużej, nie? Wczoraj wraz z koleżanką byłam na prezentacji kosmetyków Oriflame. Na owej prezentacji panie dały nam jakiś peeling na dłonie, a mi po chwili wyszło uczulenie. Gdybyście widzieli miny tych prowadzących, szybko poszłam to zmyć, bo strasznie piekło, posmarowałam jakimś płynem który mi podsunęły i zeszło, ale nieprzyjemne uczucie trwało jeszcze przez kilka godzin. Pod koniec moja koleżanka też dostała uczulenia, ale udawała dzielną i nic prowadzącym nie powiedziała. Wracając do domu śmiałyśmy się jak głupie. Totalna masakra.
Ostatnio nic mi nie wychodzi, dlatego porzuciłam Photoshopa na rzecz książek. Tak dawno nie czytałam HP, że na nowo przechodzę przez serię. Obecnie kończę Komnatę Tajemnic. Przez ostatnie trzy dni oglądałam też wszystkie filmy, ale w wersji oryginalnej z napisami. Przez ten dubbing (szczególnie nieudany w Czarze Ognia) traci się sporą część ekspresji aktora. Jak zwykle w ostatniej części ledwo panowałam nad łzami. Ugh... naprawdę jesteśmy szczęściarzami, że wychowaliśmy się na tych książkach i filmach, nie sądzicie? Kiedy o nich myślę zawsze robi mi się cieplej na sercu.
Dzisiaj tylko marne ikony i sygnatury. Jeżeli pobieracie, proszę zapoznać się z regulaminem.
Pozdrawiam!



